Są książki, które kupuje się dla tekstu, i są takie, które kupuje się dla tego, co ktoś do tekstu dopisał. Egzemplarz, który od dawna jest w naszej kolekcji, należy do obu tych kategorii naraz. Antykwariusze mówią o takich książkach, że mają wartość asocjacyjną: liczy się nie tylko to, kto je napisał, ale też komu, kiedy i w jakich okolicznościach autor je ofiarował. To pierwsze wydanie „Pożegnania jesieni” Stanisława Ignacego Witkiewicza, wydane w Warszawie w 1927 roku nakładem F. Hoesicka, a w nim ślady ręki autora: dedykacja, dwa rysunki tuszem, szkic ołówkiem na marginesie tekstu i, kilka lat później, poprawka w drukowanej dedykacji samej powieści. Pokazujemy je Wam po kolei, bo każdy z tych wpisów opowiada osobną historię.

Pierwsza powieść, która ukazała się za życia autora
„Pożegnanie jesieni” było pierwszą powieścią Witkacego wydaną za jego życia. Wcześniej napisane „622 upadki Bunga”, powstałe w latach 1910–1911, ukazały się dopiero po śmierci autora. Na stronie tytułowej naszego egzemplarza czytamy: „Stanisław Ignacy Witkiewicz. Pożegnanie jesieni. Powieść”, pod spodem motto z Antoniego Słonimskiego („Czemże jest o naturo twych pocieszeń mowa / Wobec żądz, które budzisz twym mrocznym obszarem”) i adres wydawniczy: Warszawa 1927, F. Hoesick. Krytyka nie była łaskawa: Emil Breiter zatytułował swoją recenzję w „Wiadomościach Literackich” z lipca 1927 roku po prostu „Pseudopowieść”. Witkacy miał jednak obrońców, a jednym z nich był Stanisław Alberti, mąż adresatki naszej dedykacji, który w 1928 roku opublikował w „Świecie Kobiecym” tekst „Samotny artysta. Na marginesie »Pożegnania jesieni« St. Ig. Witkiewicza”. Zachował się też egzemplarz korektorski z poprawkami autora, z którego korzystają współczesne wydania powieści.
„Pani Kazimierze Alberti ofiarowuje”
Na przedtytule, wokół drukowanego tytułu, Witkacy wpisał tuszem: „Pani Kazimierze Alberti ofiarowuje z wyrazami szacunku i sympatii Witkacy 1927 XI NP12 Warszawa.” Pod dedykacją oddzielił poziomą kreską pole, w którym narysował scenę z postaciami, roślinami i budowlą w tle, i podpisał ją osobno: „Witkacy XI 1927 NP13”. Kazimiera Alberti (1898–1962) była poetką, powieściopisarką i publicystką, absolwentką Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Witkacy znał ją i jej męża Stanisława co najmniej od 1926 roku, gdy w listach do żony wspominał wizyty „u Albertich” w Krakowie. Po wakacjach tego roku małżonkowie Alberti przenieśli się na stałe do Warszawy, co zgadza się z miejscem wpisanym w dedykacji. Witkacy portretował Kazimierę kilkakrotnie, a ona sama w tomiku „Mój film”, wydanym w 1927 roku, zamieściła rozdział zatytułowany „Trzy portrety”.

Co znaczy „NP12”
Kto oglądał pastelowe portrety z Firmy Portretowej, zna te skróty. Witkacy zapisywał przy sygnaturze, w jakim stanie pracował. „NP” oznaczało, że nie palił, a „NΠ”, z greckim pi, że nie pił. Według opisów w katalogach aukcyjnych liczba przy „NP” podawała, od ilu dni artysta nie palił papierosów. W naszym egzemplarzu przy dedykacji stoi „NP12”, a przy rysunku pod nią i przy całostronicowym rysunku na jednej z kart „NP13”. Przy ołówkowym szkicu na marginesie jednej ze stron powieści widnieje liczba 14, ale poprzedzający ją skrót jest trudny do odczytania. Wszystkie wpisy datowane są na listopad 1927 roku, więc wygląda na to, że Witkacy wracał do tej książki co najmniej przez dwa kolejne dni, zanim oddał ją adresatce. To nasz wniosek z zapisków, nie fakt potwierdzony w źródłach. Całostronicowy rysunek tuszem i ołówkiem to pejzaż z piramidami, brodatym olbrzymem i postacią na pierwszym planie, a szkic na marginesie przedstawia leżącą, uśmiechniętą figurę rozciągniętą nad pierwszymi wierszami tekstu. Przy dwóch z tych rysunków są jeszcze drobne dopiski ołówkiem, których nie potrafimy dziś jednoznacznie odczytać, więc ich nie interpretujemy.


Witkacy poprawia Witkacego
Sześć lat później Witkacy ponownie wziął ten egzemplarz do ręki. Powieść ma drukowaną dedykację: „Poświęcone Pani Zofji i Tadeuszowi Żeleńskim”. W naszym egzemplarzu imię „Tadeuszowi” jest przekreślone, a końcówka nazwiska przerobiona tak, że dedykacja brzmi teraz „Pani Zofji Żeleńskiey”. Obok widnieje data „9/VI 1933” i skróty „NΠ NP”, czyli ten sam zestaw znaków, którym Witkacy opisywał swoją abstynencję. Od 2 do 12 czerwca 1933 roku Witkacy gościł u Albertich, którzy od 1930 roku mieszkali w Białej Krakowskiej i prowadzili tam salon literacki; w tym czasie przeszedł zabieg zatok, o którym pisał żonie: „Jeszcze boli cały pysk i pół głowy, ale może przejdzie”. Wszystko wskazuje więc na to, że poprawka powstała w domu adresatki i w jej egzemplarzu. Tadeusz Boy-Żeleński był przez lata jednym z najbliższych przyjaciół Witkacego i jednym z pierwszych, którzy docenili jego twórczość, a ich stosunki ochłodły na początku lat 30. Czy przekreślenie było gestem urazy, żartem dla gospodyni, czy jednym i drugim, tego żaden dokument nie rozstrzyga. Pewne jest tylko to, że autor po latach wziął do ręki własną książkę i poprawił w niej to, co sam kiedyś kazał wydrukować.

Egzemplarz
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Pożegnanie jesieni. Powieść. Warszawa 1927, F. Hoesick. Wydanie pierwsze. Oprawa skórzana wykonana w naszej introligatorni, brzegi kart złocone, oryginalne okładki wydawnicze zachowane. Na przedtytule odręczna dedykacja autora tuszem dla Kazimiery Alberti, datowana „1927 XI”, z rysunkiem tuszem sygnowanym „Witkacy XI 1927 NP13”; całostronicowy rysunek tuszem i ołówkiem sygnowany „Witkacy 1927 XI NP13”; ołówkowy szkic na marginesie stronicy tekstu, datowany „1927 XI”; w drukowanej dedykacji imię Tadeusza Boya-Żeleńskiego przekreślone ręką autora, z zapiskiem „9/VI 1933”. Proweniencja: Kazimiera Alberti (dedykacja); dalsze losy egzemplarza nieznane; obecnie kolekcja Antykwariatu Polskiego.
Książka przeszła w naszej pracowni konserwatorskiej kompleksową konserwację i restaurację, której celem było zabezpieczenie papieru oraz zachowanie wszystkich odręcznych wpisów i rysunków autora w ich pierwotnym stanie. Następnie w naszej introligatorni otrzymała nową oprawę skórzaną ze złoconymi brzegami kart, z zachowaniem oryginalnych okładek wydawniczych. Dziś jest stabilna i bezpieczna w użytkowaniu, a patyna papieru, naturalny ślad prawie stuletniej historii, pozostała nienaruszona.
Pierwsze wydania z dedykacją autora to osobna dziedzina kolekcjonowania, bo każdy taki egzemplarz jest jedyny. W naszym sklepie znajdziecie też inne książki z autorskimi wpisami: „Austerię” Juliana Stryjkowskiego z 1966 roku, „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego z 1993 roku oraz „Z księgi zażaleń pielgrzymstwa polskiego” Zygmunta Nowakowskiego, wydane w Brukseli w 1949 roku.
Egzemplarza „Pożegnania jesieni” z dedykacją dla Kazimiery Alberti nie znajdziecie w sklepie. To dla nas prawdziwy biały kruk, który pozostaje w kolekcji Antykwariatu Polskiego. Jeśli szukacie podobnych książek, chcecie zlecić konserwację lub nową oprawę własnego egzemplarza albo po prostu porozmawiać o Witkacym, napiszcie do nas. O kolejnych egzemplarzach z historią piszemy co tydzień w naszym newsletterze, a subskrybenci dowiadują się o nowościach jako pierwsi.
